sobota, 18 lipca 2015

Akwarelowe wyzwanie

Na początku rozkochałam się w kolorowych, wodnych plamach na przypadkowo podpatrzonych pracach w sieci. Potem zachwycałam się zdjęciami z drewnianymi kasetami, pełnymi kolorowych farb. Wreszcie w mojej głowie zrodził się pomysł, by spróbować własnych sił w akwarelach, jednak długo nie miałam odwagi by sprawić sobie taki prezent. 


Sama nie wiem co wpłynęło na moją decyzję, ale wreszcie stałam się posiadaczką 24 akwarelowych farbek, garstki pędzli oraz grubego, 20 stronicowego bloku. Już sam widok wielu, barwnych kostek wzbudził we mnie ogromną radość. Słoiki z wodą, pierwsze plamy na papierze oraz kopiowanie ilustracji kwiatu kasztanu ze starego, ogromnego albumu mojej mamy przyniosło jeszcze więcej szczęścia.




Liczę na to, że mój zapał do pędzli szybko nie minie, a wkrótce ciężka praca przyniesie pożądane efekty. Stawiam sobie za cel stworzenie kolekcji akwarelowych roślin, które będę mogła dumnie zaprezentować na ścianie.

A może Wam marzy się jakiś drobiazg, którego wciąż sobie odmawiacie? 
Może najwyższy czas, by sprawić sobie trochę radości :)!


5 komentarzy:

  1. Cudownie! Podziwiam, bo ja jestem artystycznie upośledzona ;) Nie potrafię malować, rysować ani nic w ogóle...
    Życzę mnóstwa niegasnącego zapału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Extra pomysł! Dawno temu malowałam akwarelami. Głównie były to co prawda widoki z wakacji, ale też chętnie powiesiłabym taką kolekcję roślinna w swojej kuchni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edith z przyjemnością zobaczyłabym Twoje dzieła! Może warto ponownie sięgnąć po akwarele? Ja przyznaje, że przez myśl mi nawet nie przeszło, że będzie to takie przyjemne :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Piękne! Podziwiam zdolności. Album mamy też rewelacja.

    OdpowiedzUsuń