wtorek, 10 września 2013

Premiera marki Baziółka

W minioną sobotę miałam okazję wybrać się na małą wycieczkę do stolicy. Celem i powodem wyprawy był obiad degustacyjny z okazji premiery marki Baziółka



Spotkanie zaczęło się od zwiedzania siedziby Swdeponic, która od 15 lat zajmuje się uprawą świeżych ziół. Wraz z innymi blogerkami miałyśmy okazję przespacerować się po ogromnej szklarni, pełnej ziołowych zapachów i posłuchać dyrektora firmy - Wojciecha Kozłowskiego, który opowiadał o tym jak się "robi" zioła. Muszę przyznać, że o ile z zewnątrz szklarnie nie zrobiły na mnie wrażenia (wydawały się dziwnie małe), wewnątrz zaprezentowały jak wiele są w stanie pomieścić. 






Swedeponic produkuje około 10 mln doniczek świeżych ziół rocznie!  W ich ofercie znajdują się takie zioła jak bazylia, cząber, estragon, kolendra, koper, lubczyk, majeranek, melisa, mięta, oregano, pietruszka, rozmaryn, rukola, szałwia, soliród, stewia, szczypiorek, trawa cytrynowa, trybula i tymianek (jaka szkoda, że w osiedlowym sklepie mogę dostać tylko bazylię, tymianek i kolendrę!). Okres wyprodukowania "ziołowej doniczki" trwa około 36 dni. 





Po spacerze wśród zieleni, udaliśmy się na obiad. Tematem przewodnim były Baziółkowe zioła.
Już po wejściu do pomieszczenie wiedziałam, że czeka nas niezwykła uczta. Cała sala została przystojna ziołami (ziołową scenografię przygotowała Kornelia Stalewicz). Cudowny klimat dopełniało światło świec, pływających w słoiczkach z wodą. Przygotowana scenografia była tak cudowna, że aż szkoda było opuszczać to miejsce.



Autorem ziołowego menu był Witek Iwański, który obecnie jest szefem kuchni restauracji Aurana. Menu składało się z ośmiu ziołowych propozycji, wszystkie zapowiadały się świetnie i jak się potem okazało tak też smakowały.


Na początku zaserwowano nam dwie drobne przekąski. Zielony brioche z bazylii i pietruszki z brązowym masłem i majerankową solą oraz orzeźwiający sok z pomidorów malinowych z dodatkiem oleju z czerwonej bazylii.

Przekąski spełniły swoje zadanie idealnie, rozbudziły moje kubki smakowe i nie mogłam doczekać się kolejnych dań.



Następnie spróbowaliśmy dwóch przystawek. Pieczonego szparagu w kolendrze z kolendrową pianą, szałwiowym ciastkiem i pestkami z dyni oraz łososia z kompresowanym ogórkiem z koprem i emulsją z estragonu. Łosoś zdecydowanie był moim numerem jeden na obiedzie.

Po przystawkach przyszła pora na odrobinę słodyczy. Przed daniem głównym podano nam lody waniliowo-rozmarynowe z białym octem. Cudowne połączenie!


Daniem głównym był niezwykle delikatny kurczak w lubczyku ze szczypiorkowym żółtkiem i esencja z trybuli, a całość zwieńczył owocowy deser z miętową czekoladą i kuleczki z genache, stewią i tymiankiem.



Muszę przyznać, że wszystko czego spróbowałam przekonało mnie do eksperymentów z ziołami, Was też do takich eksperymentów zachęcam. Niewiarygodne ile smaku i aromatu znajduje się w tych niewielkich zielonych listkach.

Obiadu nie opuściłam z pustymi rękami, do domu wróciłam ze skrzynką pełną świeżych ziół. Mam nadzieję, że dobrze mi posłużą i nie zwiędną tak szybko jak to zwykle z nimi u mnie bywało.




Organizatorom dziękuję za zaproszenie i za to, że mogłam spędzić sobotę w tak miłym towarzystwie.

3 komentarze:

  1. Też pojechałabym sobie na taką degustacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko wygląda pięknie i pysznie! Chciałabym wybrać się na taką degustację : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna akcja, nie jakaś nudna promocja, tylko faktycznie coś super!

    OdpowiedzUsuń