czwartek, 27 czerwca 2013

Cafe & Collation, Gliwice

Miniony czwartek po długiej przerwie wreszcie spotkałam się z Kasią z My sweet life, my tasty world. Jak zwykle miejsce spotkania musiało być inne niż do tej pory, wyjątkowe i oczywiście takie, gdzie można coś zjeść. Tym razem padło na gliwicką kawiarnie Cafe & Collation, która mieści się przy Al. Przyjaźni 11. 



Miejsce i sama lokalizacja jest niebanalna. Naprzeciw ruin Starego Teatru, wzdłuż szerokiego, zielonego deptaka przecinającego ul. Zwycięstwa można przysiąść i zjeść na uboczu pyszne ciastko. Jedynym minusem jest unoszący się zapach smażonych frytek z pobliskiego baru. Kawiarenka jest urządzona w stylu francuskim, latem można zajadać się na tarasie znajdującym się w cieniu drzew, a w chłodniejsze dni w nastrojowym wnętrzu. 




Po wejściu ukazuje się nam subtelne, jasne wnętrze umeblowane na biało ze stylową sofką i okrągłym stoliczkiem (z pięknym obrusikiem w kwiatuszki). W końcu pierwszej sali znajduje się bar za którym stoi cudowny biały kredens i wisi ogromne lustro optycznie powiększające pomieszczenie, obok stoi witrynka pełna ciast i deserów. Miejscami porozstawiane są ogromne wazony i  mniejsze wazoniki ze świeżymi kwiatami!! Całość dopełniają drobne detale, patery ze świeżymi ciastkami, słoiki pełne herbat, czy książki kucharskie. Z pierwszego pomieszczenia możemy przejść do drugiej sali w której znajduje się trochę więcej miejsc siedzących, jednak moje serce podbiło to pierwsze. Obsługa jest przemiła i zawsze uśmiechnięta.





Ponieważ nasze spotkanie wypadło w niezwykle upalny dzień, zajęłyśmy miejsce na zewnątrz przez co ucierpiał materiał zdjęciowy z wnętrza lokalu (szczególnie żałuję, że zapomniałam sfotografować baru :( ). Zamówiłyśmy polecony przez obsługę orzeźwiający napój arbuzowy i ogórkowy, oraz dwa desery jeden truskawkowy, a drugi z musem brzoskwiniowym (każda z nas za taki zestaw zapłaciła 21 zł). Zamówione rzeczy nie tylko były bardzo smaczne, ale również cieszyły oko. Mimo okropnego upału, namówiłam Kasię na ciastko czekoladowe z musem malinowym (10 zł). Powiem tylko, że było pyszne!! 






Podczas mojej wcześniejszej wizyty w towarzystwie siostry kosztowałam belgijskiej czekolady oraz czekoladowego napoju z truskawkami (również mogę Wam polecić). Wieczorem miejsce staje się jeszcze bardziej nastrojowe, we wnętrzu palą się lampki i świece. A w tle przez cały dzień można usłyszeć francuską muzykę.

Spodobało mi się także fakt, że co jakiś czas organizowane są tu różnego rodzaju wydarzenia, wystawy, czy warsztaty dla dzieci.
Miejsce jest o tyle wyjątkowe i inne, niż miejsca opisywane przeze mnie do tej pory, gdyż nie jest krzykliwe, powiedziałabym nawet bardzo spokojne,  a mimo to ktoś stworzył tu niezwykły klimat, który zachęca by tu powracać.

8 komentarzy:

  1. Chciałabym otworzyć w przyszłości kawiarnię w podobnym klimacie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za kolejne bardzo miłe spotkanie :) Mam nadzieję, że kolejnym razem będę bardziej skłonna do robienia zdjęć (wszystko przez upał!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Również dziękuję! Jakbyś chciała zdjęcia to daj znać, prześlę!

      Usuń
  3. A ja tam bywam, wracam, jest coś w tym miejscu szczególnego. To miłe, ze pokazujesz Gliwice :)
    Bogna

    OdpowiedzUsuń
  4. W Gliwicach nie ma kawiarni. Ten kto mowi inaczej, nie ma pojecia jak kawiarnia wyglada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Anonimie, jestem bardzo ciekawa jak wygląda Twoja definicja kawiarni :). Osobiście uważam, że takowe są w Gliwicach, lepsze lub gorsze, ale są! Pewno przydałoby się jeszcze kilka miłych miejsc w centrum, ale jak ktoś ma ochotę na ciastko i kawę w naprawdę miłym otoczeniu to doskonale wie gdzie takie miejsce znaleźć. Pozdrawiam serdecznie i liczę na odpowiedź :)!!

      Usuń