piątek, 16 listopada 2012

Warsztaty w Centrum Wina

Miniony piątek jak już wiecie spędziłam w stolicy. Powodem mojej wyprawy były warsztaty kulinarno-fotograficzne (które wygrałam dzięki Waszym głosom w konkursie organizowanym przez Inposta - dziękuję jeszcze raz!!!).

Z hostelu Helvetia (w którym zostałyśmy zakwaterowane) ruszyliśmy po 16.30. Na miejsce dotarliśmy koło 18.00. Warsztaty odbywały się w Centrum Wina, które mieści się przy ul.Puławskiej 336. Znajdziecie tu Wine Bar,  sklep ze wspaniałymi winami oraz salę degustacyjną - prawdziwy raj dla smakoszy tego szlachetnego trunku.

fot.Diana Rz./ Od lewej: Ja, KasiaAsiaMartaAgataJolaWeronikaSandraMarysia.




Ul.Nowy Świat.


Spotkanie zaczęło się od wykładu na temat wina. Na co dzień jako studentka nie obcuję z dobrymi winami (moi znajomi doskonale wiedzą, że po wino schylam się do najniższej półki), kompletnie się na nich nie znam, miło było więc posłuchać kogoś dla kogo jest to ogromna pasja. Dowiedziałam się naprawdę wielu interesujących rzeczy na temat wina. Po wykładzie sommelierskim przyszedł czas na kuchnie.

Warsztaty kulinarne poprowadził szef kuchni  Jakub Budnik. Na wstępie podzieliłyśmy się na trzy grupy. Jedna miała być odpowiedzialna za przystawkę (MarysiaJolaAgataMarta) - tatar z tuńczyka na owocowej salsie. Druga za danie główne (Weronika, Sandra) - polędwica wołowa z soczewicą i marchewką oraz wspaniałym sosem. Oraz ostatnia, moja grupa za deser (Asia, Kasia i ja)
- suflet czekoladowy z serem pleśniowym. Przygotowanie dań przebiegało w wyjątkowo przyjemnej atmosferze :).


fot.Diana Rz./ Aleglodomorek wkracza do akcji :)


fot.Diana Rz./ Grupa odpowiedzialna za deser.

 fot.Diana Rz./ Grupa odpowiedzialna za przystawkę

 fot.Diana Rz.

 fot.Diana Rz./ Grupa przygotowująca danie główne.
Menu było ściśle powiązane z winami, do każdego zostały podane dwa rodzaje. Mnie najbardziej smakował tokaj podany do deseru.

fot.Diana Rz.



Tatar wbrew moim wszelkim obawom był pyszny.

Połączenie polędwicy z soczewica i marchewką bardzo mi zasmakowało.


Deser wyszedł znakomicie, ale mimo to nie dałam rady zjeść całego.

Po prawej pyszny tokaj. Po lewej niestety nie pamiętam :)

Wszystkie wina, które uświetniały nam wieczór.

Po jedzeniu przyszła pora na warsztaty fotograficzne. Dowiedziałyśmy się głównie jak radzić sobie ze światłem w krótkie jesienne czy zimowe dni. Okazało się, że za ok.100zł jesteśmy w stanie skompletować tanie odpowiedniki profesjonalnych akcesoriów, które zdecydowanie ułatwią nam życie. Osobiście, wszystkie zdjęcia wykonuje w świetle naturalnym, jednak będę musiała się zastanowić nad zakupem parasolkowego softboxa i żarówki fotograficznej. W pierwszej kolejności w dalszym ciągu planuje zakup aparatu.

Nasze małe studio.

Efekty przy użyciu sztucznego oświetlenia. Muszę przyznać, że zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie.


Po powrocie wraz z Kasią i Asią postanowiłyśmy zakończyć dzień wypadem na piwo, jednak wszystkie lokale były pełne. Nie pozostało nam nic innego jak wieczór w hostelu (przy 'dobrym' winie).
 No i tak zleciało do rana :)...


Wspaniale było Was wszystkie poznać!
Organizacją całej imprezy zajmowała się Diana, której jeszcze raz chciałam serdecznie podziękować. 
Było fantastycznie!!!

13 komentarzy:

  1. Byłam ciekawa tego taniego sprzętu do lepszego oświetlenia, o którym chyba wspominała Kasia u siebie ;)
    Mniam, wygląda przepysznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. OO fajnie, że masz fotkę z butelkami po winie:) może sobie kiedyś takei kupię:) było super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ale szczerze to niewiele rozszyfrowałam z tego zdjęcia :)

      Usuń
  3. Ala, super recenzja i zdjęcia! To ja wam dziękuję było przepysznie!!
    Diana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze raz gratulacje! To musiały być naprawdę udane warsztaty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oo, widzę, że miałaś okazję poznać się z Gruszką:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne sprawozdanie, dziękujemy... Ja póki co wykonałam soie domowy zestaw foto (blenda z kartonu i folii aluminiowej, softbox z kartonu i halogenu budowlanego) i całkiem się sprawdza... :D Przedostatnie zdjęcie (ustawienie lamp i blend) jest dla mnie bardzo pomocne ;) Mam pytanie, z ciekawości, jak zaczęliście spotkanie o 18, tak gotowaliście i fociliście aż do nocy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończyliśmy w okolicach 23, ale nie patrzyłam na zegarek wiec ciężko mi powiedzieć o której dokładnie wszystko się zakończyło :) A blendy z kartonu i folii, tez nam Pan fotograf pokazywał!

      Usuń
  7. zazdroszczę takich warsztatów i spotkania blogerek ;) a tanie wino też nie jest złe ! przynajmniej dla takich laików jak ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Warszawa fajne miasto, zawsze coś się dzieje. A warsztaty musiały być świetne.

    OdpowiedzUsuń
  9. super relacja, oby więcej takich akcji :)
    mam nadzieję, że do zobaczenia na kolejnych warsztatach :D

    OdpowiedzUsuń