środa, 14 listopada 2012

Bubbleology, Warszawa

Piątkowo-sobotni wypad do Warszawy miałam zamiar wykorzystać jak najlepiej się dało. Jednak jak później się okazało, chodzenie z plecakiem po 'wielkim mieście' jest dosyć męczące i po kolei kruszyły się moje ambitne plany. 

Bubble tea postanowiłam jednak nie odpuścić. Nasłuchałam się, naczytałam i naoglądałam już o niej tyle, że musiałam wreszcie spróbować tego wynalazku :)




Z tego co zauważyłam w stolicy nie jest to jedyny lokal tego typu (naliczyłam się 3 w niewielkich odległościach od siebie), ja jednak wybrałam Bubblelogy znajdujące się przy ul.Chmielnej 26. Kolorowe logo i witryna z masą fiolek, kolb i innych chemicznych 'naczyń' od razu zdradza, że w środku skosztujemy czegoś niepowtarzalnego, dziwnego i innego.



Wnętrze jest dosyć ciemne, nowoczesne, mimo to sprawia wrażenie dosyć przytulnego. Na ścianie znajdującej się na wprost wejścia znajduje się centrum rozlewania szalonej herbatki.

Centrum dowodzenia.

Na ścianach tablice z napisami i rysunkami kojarzącymi się z chemią i laboratorium. 

W sali znajduje się kilka stolików (chyba 3), przy których możemy wygodnie zasiać na kanapach oraz długi, wąski blat z barowymi krzesłami.
Siadłam przy ścianie na barowym stołu, ponieważ wygodniejsze kanapy akurat były zajęte. Praktycznie cały czas ktoś wchodził i wychodził. Głównie młodzi, ale również zauważyłam kilka starszych osób.


Menu jest dosyć przejrzyste, choć dla kogoś kto pierwszy raz ma do czynienia z bubble tea może sprawić odrobinkę kłopotu. Ale to nie problem! Obsługa chodząca w białych fartuchach jest tu bardzo miła, pomaga i tłumaczy z uśmiechem na twarzy (ogromny plus!!).


Podświetlana gablota, wyglądającą jak z sali chemicznej.

Kulkom boba i galaretkom możemy się dokładnie przypatrzeć przy ladzie. Z tego co zauważyłam aktualnie porcja galaretki jest o połowę tańsza (ok.50gr).


Po namyśle, zdecydowałam się na średnią, owocową herbatę z imbirem, na ciepło (12,90zł). 
W cenie jest porcja kulek tapioki, jednak w wielu miejscach czytałam, że dobrze jest dobrać sobie dodatki. Tak więc, dodatkowo zażyczyłam sobie kulki boba o smaku liczi (+0,99gr).

Po minutce otrzymałam plastikowy kubek, szczelnie zafoliowany, z ciemnym płynem i kulkami na dnie. Bez wahania chwyciłam za ogromną rurkę i szybkim ruchem przebiłam folię. Pierwsze wrażenie?
Uśmiechnęłam się, wciąganie kulek wydało mi się bardzo zabawne :)!
 Nie spieszyłam się, piłam powoli jednak z czasem smak kulek tapioki zaczął mi przeszkadzać. Starałam się wciągać tylko kulki boba. A potem starałam się nie wciągać żadnych.

Jak dla mnie napoju było za dużo, jednak z tego co widziałam herbatkę można było sobie ponownie zafoliować i wziąć  'na potem' . Koniec końców, po napitku poczułam się kiepsko, więc resztę napoju z kulkami wyrzuciłam.


Sama herbata z kulkami nie smakowała mi.
Cieszę się jednak, że jej skosztowałam i myślę, że mimo wszystko kolejnym razem bubblelogy odwiedzę znowu (w końcu jest taki wybór miksowania smaków!). Jeśli nie próbowaliście to spróbujcie! Nawet jak Wam nie podejdzie to i tak jest to ciekawe doświadczenie :).

A stali bywalcy 10 bubble tea mają za darmo :)!

A co Wy myślicie o tej herbatce?

21 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tym wpisem, nigdy wcześniej nie słyszałam o Bubble Tea i muszę się tam koniecznie wybrać, choćby z ciekawości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślałam, że nikogo nie zaskoczę :) Wybierz się koniecznie, choćby po to by w ogóle zobaczyć co to takiego ;)

      Usuń
  2. mnie bardzo smakuje ta herbata, uwielbiam ją

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle, napiłabym się :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas w Sopot też otworzyli coś takiego ale słyszałam, że wcale szału te napoje nie robią więc póki co będę cieszyć się Feel The CHill ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. no cóż, piłam takie cudo u mnie w Jeleniej Górze :D Szału nie robi, ale trzeba było spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo uważam Emciu :) Choć ja nastawiam się, że jeszcze jakiegoś smaku kiedyś spróbuję.

      Usuń
  6. Ble. Chyba nigdy nie zrozumiem, jak wciąganie tapiokowych kulek może być fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :) Jak wciąganie nie sprawia frajdy to słyszałam, że równie zabawne jest strzelanie kulkami tapioki do przechodniów! Choć osobiście nie natknęłam się na strzelającą młodzież (uff dobrze, że mnie to minęło) ;).

      Usuń
  7. Hehe Głodomorku, cieszy mnie Twoja szczerość... "źle się poczułam i resztę wyrzuciłam". Ale gratulacje za próbę i niezniechęcenie. Ja źle się czuję na widok menu, tych kulek, no w ogóle jakoś nie... Ale jednocześnie rozumiem, że komuś może smakować. Moim zdaniem, długo ten pomysł nie 'pociagnie', ale nie życzę inwestorom źle. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czy Twoja wizja się sprawdzi :). Ja sama nie wiem co o tym myśleć, myślę że w stolicy biznes będzie się kręcił i w większych miastach również (choćby ze względu na turystów zagranicznych - a podczas mojej wizyty polskiego dookoła prawie nie słyszałam). Pożyjemy zobaczymy, jak biznes upadnie to płakać nie będziemy ;)

      Usuń
  8. Trzeba będzie przy jakiejś okazji spróbować ;) Zobaczymy czy mi posmakuje taki wynalazek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałem o tym już wiele razy, ale jakoś ciągle nie mam okazji się wybrać i spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. z komentarzy widzę, że mnóstwo osób chce spróbować, ale ci, którzy próbowali zachwyceni nie są ;) ja jeszcze nie próbowałam, przy okazji spróbuję, ale nie spieszy mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak, pamiętam jak też pobiegłam od razu, jak tylko zobaczyłam to pierwszy raz:) W pewnym momencie zaczyna się kombinować, jak nie wciągnąć kuleczek o mało apetycznej konsystencji. Mimo to nie strzelałam w przechodniów, ale "fontannę" kulek wypadających ze słomki udało mi się zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. będzie smakować lub nie - spróbować muszę :)
    fajna sprawa z tym wystrojem a la laboratorium
    fajna relacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie skosztuj i daj znać co Ty o tym myślisz ;)

      Usuń
  13. Witam.Nominowałam Twojego bloga do wyróżnienia ''LIEBSTER BLOG". Więcej info na moim blogu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pao serdecznie dziękuję, za wyróżnienie!! :)

      Usuń
  14. Pysze,ekstra!Wg.polecam wszystkim, kt\orzy maj\a treoch\e kaski na zbyciu ;) fakt kulki takie \srednie s\a ;/ galaretki s\a naprawde dobre, jest wiele smak\ow, kt\ore chce jeszcze spr\obowa\c. Co do wystorju troche lamerski, bo wiele chemii musi by\c w tych najpojach ;p

    OdpowiedzUsuń