poniedziałek, 14 listopada 2016

Sernik z pomarańczową nutą

Jesienią weekendy są wyjątkowe. Po tygodniu pracy wreszcie przychodzą dwa dni, kiedy można porobić same przyjemne rzeczy w świetle słońca. Tym razem słoneczne promyki łapałam na Śląsku. Nie mogłam zmarnować takiej okazji - oczywiście były zdjęcia i coś pysznego!
Zapraszam na sernik z pomarańczową nutą.

czwartek, 3 listopada 2016

Krem z pieczonego kalafiora

Idealny, rozgrzewający krem na jesienne wieczory. Przed jego ugotowaniem koniecznie upewnijcie się, że Wasz blender nie spalił się ostatnim razem gdy przyrządzaliście cudowny krem z buraka. Gdyby okazało się, że niestety tak się stało - nic straconego! Zaproście na wspólne gotowanie przyjaciół (najlepiej z blenderem i butelką wina).

Taki wieczór nie może się nie udać!!!


środa, 19 października 2016

Bułki drożdżowe z serem i nutką pomarańczy

-Upieczemy drożdżówki jak przyjedziesz do Gliwic?
-Okej.

No i od tego wszystko się zaczęło. Wraz z siostrą zostałyśmy zaproszone przez brata do pomocy przy pieczeniu. Znalazł przepis, przygotował składniki, no i w trójkę, jak dawniej upiekliśmy pachnące bułki z serem. 

Przepis pochodzi z bloga słodkie fantazje. Wszelkie zmiany wprowadzał brat, który tego dnia szefował w kuchni.

niedziela, 16 października 2016

Placki z płatkami owsianymi i sosem malinowo żurawinowym

Długie, wieczorne rozmowy z siostrą to już rutyna, gdy pojawiam się na Śląsku. Następny dzień zaczynamy zwykle celebrując poranek długim śniadaniem. Tym razem zajadałyśmy się plackami z aromatycznym żurawinowo malinowym sosem.

czwartek, 13 października 2016

Sałatka na jesień

Przede wszystkim jesień kocham za kolory. Niestety ostatnie, deszczowe tygodnie zepsuły całą frajdę z podziwiania wielobarwnych koron drzew. Brak cudownych kolorów na zewnątrz, postanowiłam uzupełnić zabarwiając mój talerz.

Dobrałam żywe, intensywne kolory: dynia, żurawina, granat, szpinak. Było pięknie, było przepysznie. Musicie spróbować sami!

czwartek, 6 października 2016

Słodki zapach Trogiru

Na dworze zrobiło się zimno i deszczowo, najchętniej całe dnie spędzałabym pod ciepłą kołdrą z kubkiem gorącego Earl Grey'a. Niewiarygodne, że od słońca, drzew figowych, ciepłych wieczorów o zapachu lawendy, dzieli mnie zaledwie miesiąc. W ten deszczowy dzień, na krótką chwilę zabieram Was w miejsce, które w te wakacje na kilka dni stało się dla mnie celem porannych spacerów po "bułeczki".